środa, 2 maja 2012

GPS czy to konieczne?

 www.prywatnydetektyw.waw.pl

hmmmm niby odpowiedź na pytanie jest proste - TAK

Nie mogę się do końca z tym zgodzić.

Jeśli Twój partner jeździ powoli bezzasadne jest użycie gps. Wystarczy jeden Detektyw by pojechał za nim.

Jeśli jednak jeździ bardzo szybko lub w dalekie trasy to zastosowanie lokalizatora pojazdów jest bardzo przydatne.

Dobry gps to taki gdzie bateria trzyma minimum 14 dni.

Oferowane w naszym biurze detektywistycznym działają dużo dłużej.

Pamiętajmy, że my detektywi nie możemy podkładać gps-ów, jednak możemy je sprzedawać i instruować gdzie je założyć i jak się nimi posługiwać.

7 komentarzy:

  1. Witam czy jest jakiś przepis który by o tym mówił że detektywi nie mają prawa podkładać GPS, pod samochodem osoby śledzonej.
    A stąd moje pytanie. Detektyw który mnie śledził podłożył GPS pod samochód mojego ojca którym się poruszałem (tata ma dwa samochody). Pech chciał ze ja pojechałem do warszawy z córką innym samochodem taty a samochód pod którym był podłożony nadajnik GPS został na prywatnej posesji ( u wujka ). Pojechałem z dzieckiem do Warszawy na wakacje tata wziął samochód którym jeździłem ale jest taty (ten zaparkowany u wujka) i pojechał do mechanika naprawiać wydech, Tam mechanik spostrzegł dziwną czarną skrzyneczkę przyczepioną do baku, tata i mechanik bali się tego ruszać i zadzwonili po policję, policja przyjechała i wezwała z kolei pirotechników gdyż też się bali tego ruszać, pirotechnicy przyjechali z Rzeszowa a rzecz się działa w Starachowicach ok 180 km. Zakład mechaniczny na ten czas był zamknięty straż policja ewakuacja ludzi dosłownie meksyk. Pirotechnicy prześwietlili paczkę i nie mogli jednoznacznie stwierdzić że nie ma tam materiałów wybuchowych i muszą dokonać próbnej detonacji i tak też było. Po zdetonowaniu pirotechnicy pozbierali zawartość a było to, trzy baterie telefonowe dwa kabelki telefon kom i kartka z zapiskami, Pytanie czy taki sprzęt ma licencję ? Człowiek który mnie śledził i jak się okazało jest detektywem, został w konsekwencji wylegitymowany i złapany przez policje , następnie był przesłuchiwany przez prokuraturę, tam przyznał się ze działa na zlecenie i to on podłożył pod samochód nadajnik GPS który jak mówi nie był urządzeniem podsłuchowym a jedynie ustalającym pozycję pojazdu. i zgodnie z art 2 ustawy z dnia 6 lipca 2001 roku. wykonywał swoje obowiązki i zastosował metody (podłożenie GPS) nie zastrzeżone dla innych organów w ramach obserwacji. Czyli jak uważa podłożył GPS legalnie.
    Proszę o pomoc bo wydaje mi się że moim zdaniem zrobił to nielegalnie ?
    Na koniec dodam że jestem z żoną w trakcie sprawy separacyjnej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Poproszę o Pana maila, mój to: detektyw781303875@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam, ktoś podłożył mi do samochodu lokalizatora gps, jak można. Sprawdzić kto to zrobil udowodnić? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam serdecznie, Proszę o podesłanie na email detektyw781303875@gmail.com zdjęcie tego gpsa oraz opis w jakim miejscu byl zamontowany w samochodzie.
    Pozdrawiam
    Krzysztof Detektyw

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam,
    Mam pytanie. W przypadku znalezienia przez osobę obserwowaną lokalizatora GPS co się dzieje ? Detektyw dostaje informacje po wyjeciu karty SIM ze stracił pozycje samochodu. Czy mozliwe jest ze taki detektyw podłozy GPS raz jeszcze? Czy bedzie dalej obserwował mimo ze osoba obserwowana wie juz ze to sprawka zony i detektywa?

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam
    Jeśli znajdzie Pan gps to detektyw będzie wiedział o tym (przynajmniej powinien :) :) Oczywiście, że jest możliwe, że detektyw jeszcze raz podłoży gpsa. Jest wielu detektywów, którzy nie potrafią prowadzić obserwacji bez gpsa. Czy będzie dalej obserwował? Trudno powiedzieć. To pewnie zależy od Pana żony. Gdzie Pan znalazł tego gpsa - na zewnątrz auta? Jako, że wyjął Pan kartę to domyślam się, że nie został zastosowany nasz gps.

    OdpowiedzUsuń
  7. GPS znaleziony pod autem - podwozie. Karta wyjęta więc jak się dowiedziałem detektyw stracił sygnał i pozycję samochodu.
    I szczerze mówiąc nie zaobserwowałem nikogo na swoim ogonie od czasu znalezienia sprzetu, a wczesniej jak sobie przypomne ( w momencie kiedy miałem GPS przy aucie) to zdarzały się dziwne sytuacje, niby nie miałem nikogo na ogonie- bynajmniej nie widzialem, ale już pod samą klatką przed domem podjechal mi ze 2 razy dziwny człowiek (2 rozne auta) z zaparowanymi szybami i niby wykrecał itp. :) rzucił mi się w oczy :P

    OdpowiedzUsuń