czwartek, 21 lutego 2013

Jak klientka pozbyła się możliwości zdobycia dowodów na zdradę.

Miałem ostatnio kłótnię z moja klientką, która zarzuciła mi brak fachowości.

Otóż po podpisaniu umowy ustaliliśmy jak nazywa się kochanka męża. Dowiedzieliśmy się też, że jej mąż razem z nią na Walentynki wybiera się do Spa w pewnej uroczej miejscowości.

I co zrobiła nasza klientka: Po 4 dniach od podpisania umowy pobiegła do kochanki (jej adres miała od nas) i zrobiła awanturę.

Oczywiście mąż do niczego się nie przyznał (bo jeden przechwycony przez klientkę sms to nic nie znaczy).

Na wyjazd nie pojechali.

Po informacji od klientki, że zrobiła awanturę kochance chciałem zrezygnować z działań bo dla mnie nie miały już sensu ale klientka chciała obserwacji męża.

Trzy podejścia i oczywiście nic.

Dostałem porządny opieprz, że jestem do dupy, itp. Nie wytrzymałem i wybuchłem nazywając klientkę delikatnie mówiąc gamoniem do potęgi.

Niestety, brak zachowania emocji to brak efektu w postaci dowodów.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz