wtorek, 13 maja 2014

Dowody zdrady dla sądu - czyli nie zawsze to co nam się wydaje jest dowodem

Dowody zdrady dla sądu - czyli nie zawsze to co nam się wydaje jest dowodem

Wielokrotnie moi klienci (głównie panowie) rozmawiając ze mną przed zleceniem usługi detektywistycznej, informują mnie, że już mają wiele dowodów na zdradę, które zamierzaja użyć w sądzie. 

Zmuszony jestem wtedy brutalnie sporowadzić ich na ziemię, gdyż nie każdy dowód ma wartość w postępowaniu sądowym a także nie każdy dowód możemy użyć na sprawie.

Przykłady:
- posiadanie paragon z parkometru - dla klienta to potwierdzenie, że żona była w Skierniewicach
Jaki to dowód? Żaden. Każdy może sobie taki paragon posiadać,
- wydruk z gpsa, który klientka podłożyła mężowi w samochodzie i do tego służbowym - tłumaczyć chyba nie trzeba.
- "ja wiem, że mąż mnie zdradza z tą sekretarką" - cóż sama wiedza nie wystarczy, to nie dowód. Tak samo mąż może powiedzieć na rozprawie, że "żona zdradza mnie z sąsiadem". Słowo przeciwko słowu.
- zapisane na kartce daty i godziny, kiedy małżonek/małżonka wysyłała smsy i ich treść - nic z tego, takie odręczne notatki na nic się nie przydadzą jeśli nie wyciągniemy bilingów - w tym wypadku jeśli mamy dostęp do telefonu to najlepiej zrobić zdjęcie,
- ślady na bieliźnie - komentarz zbędny tak samo jak test wierności lampą UV albo test spermy - jest to śmieszne ale wiele osób daje się na to nabrać. 

Kolejna sprawa to nasze działania. Klienci twierdzą, że do sądu jest potrzebny materiał jak się całują a najlepiej gdy materiał będzie z "kopulacji"

Cóż, my także chcielibyśmy materiał z całowania ale często sprawozdanie zawiera opis i zdjęcia jak mąż klientki wchodzi z kochanką do mieszkania i po paru godzinach z z niego wychodzi i powtórzenie trzykrotne takich sytuacji.

To właśnie też jest dowód na zdradę. Mimo, że nie ma całowania czy tez kopulacji. Wykazuje się tym systematyczność przebywania małżonka z inną osobą zamiast powrotu po pracy do domu.

i to na tyle w tym temacie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz