czwartek, 12 lutego 2015

Jak wybrać prywatnego detektywa - to już kiedyś było ale takie szybkie przypomnienie.

JAK WYBRAĆ DETEKTYWA:

Sprawdź Licencję Prywatnego Detektywa i zażądaj okazania wpisu do rejestru prowadzonego przez MSW - popatrz na daty uzyskania wpisu. Jeśli ktoś uzyskał np: w 2014r a na stronie internetowej chwali się wieloletnim doświadczeniem to bądź czujny.
Podpisz umowę na wykonanie usługi detektywistycznej. W umowie określ maksymalną kwotę na wykonanie usługi. Ponad to żądaj pokwitowania każdej wpłaty i sprawozdania po zakończeniu działań.

Uważaj na oferty typu: "za 5-7 tys jeżdzimy za mężem cały miesiąc", "w kwocie 2,5 tys założymy gpsa mężowi", "za 100 zł za 1 h pracować dla Pani będzie zespół ludzi", "jeśli bez umowy to bedzie taniej bo bez Vat", "pobieramy całość z góry", itd 


Uważaj na adresy i dane: KOBIETA DETEKTYW Kobieca Agencja Detektywistyczna ul. Domaniewska 22A (pod tym adresem nie na żadnego biura detektywistycznego), 02-672 Warszawa, Detektyw Krzysztof Majewski (nie ma takiego detektywa)ul. Łojewska 31, 03-392 Warszawa  

Pod tymi adresami kryje się pewna agencja detektywistyczna w Warszawie, która dzięki tym stronom i kradzieży treści podszywa się pod pod moją osobę a także pod profesjonalną kobiecą agencję detektywistyczną FEMINA. Jeśli zaproszę Cię na ul. Grzybowską to nie daj sobie wmówić, że to agencja Femina lub detektyw Krzysztof Matyszczak. Telefonując, zapytaj, podpuszczając ich czy dodzwoniłaś się do agencji Femina. Jeśli odpowiedź będzie twierdząca to zastanów się dwukrotnie. 

Po naszych telefonach mamy nadzieję, że już tak nie robią ale doświadczenie nam podpowiada, że tak samo jak nie usunęli ukradzionej treści ze stron to tak samo dalej będą odpowiadać twierdząco. 

wtorek, 10 lutego 2015

Pozorowanie pracy przez prywatnych detektywów

W poprzednim poście wspomniałem o częstym zjawisku występującym w pracy prywatnych detektywów, czyli tzw. pozorowaniu swojej pracy.

Wiadomą sprawą jest, że jeśli agencja podpisze stosowną umowę to będzie to umowa zlecenia, czyli tzw. umowa starannego działania, nie zawierająca w swoim zakresie efektu.

Zleceniobiorca, w razie konfliktu ze Zleceniodawcą musi udowodnić, że starannie wykonał zlecenie i że je w ogóle wykonywał.

Tak więc wielu detektywów robi w ten sposób, że podjeżdża pod wskazany adres i fotografuje budynek - w razie czego udowodni, że był w miejscu obserwacji. Inni detektywi montują w autach kamerki samochodowe i nagrywają, że obserwowany jedzie autem. Kolejni fotografują tablice z nazwą miejscowości.

Wszystko powyższe jest ok ale nijak się ma do zdobycia konkretnych dowodów. To służy tylko i wyłącznie do pozorowania własnej pracy.

Tacy detektywi często nie są obecni non stop w pobliżu osoby śledzonej a już nie niekoniecznie zmuszają się do realizacji zlecenia, gdy trzeba wyjechać poza swoje miasto rodzinne.

W branży detektywistycznej jest znana jedna agencja - bynajmniej mi jedna aczkolwiek jeden czy dwóch detektywów od nich założyli własne agencje (po zdobyciu w 2014 licencji bo wcześniej pracowali bez uprawnień), która robiła w ten sposób: jeśli klient ostro burzył się, że nic nie zrobili i chce zwrotu wpłaconej kwoty, to sprytni detektywi podjeżdżali pod miejsce gdzie niby obserwowany miał przebywać, robili zdjęcia budynków z numerami a następnie w programie zmieniali daty na te, w których niby pracowali.

I dlatego gdy podaję swoje dość wysokie ceny usług, klient ma dylemat bo dzwonił gdzie indziej i tam było za 100 zł. Może to i dobry fachowiec ale doświadczenie mi podpowiada, że może być z tym różnie.


poniedziałek, 9 lutego 2015

Znów poleciłem konkurencję czyli te biuro detektywistyczne, które lubi podszywać się pod innych.

W branży usług detektywistycznych podobno zastój. Wszędzie słychać głosy, że nie ma roboty dla prywatnych detektywów a ja co robię? Rozmowa z klientami. Padają stawki za godzinę i straszna kwota 2 zł za jeden km. Sprawa 60 km od Wawy. Klienci nie chcą płacić za km. I ja rezygnuję polecając konkurencję.

Wiem, że za pewne stawki nie da się zrobić dobrze roboty. W niskich stawkach można tylko pozorować, że się coś robi a i tak klient będzie zmuszony zapłacić. 95 % detektywów w niskich stawkach nie ruszy nawet tyłka z Wawy, żeby przez godzinę czy półtorej przebijać się te 60 km od Wawy. No może jakiś jeden podjazd, żeby sfotografować miasto aby udowodnić klientowi, że "się było" :)

Wolę w tym momencie odpuścić. Niech weźmie to konkurencja i brzydko mówiąc "zerżnie na maksa"

Ja mam dużo roboty, jestem polecany, itp, itp. Więc chałturę pozostawiam innym.


niedziela, 8 lutego 2015